F1L: Garbarnia porażką pożegnała się z Reymonta

3d 47W sobotę zawodnicy Garbarni po raz ostatni rozegrali swój domowy mecz na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana. Brązowi z 21 punktami na koncie zajmują ostatnią pozycję w tabeli Fortuna 1 ligi i są pewni spadku. Drużyna trenera Bogusława Pietrzaka w ostatnim meczu w roli gospodarza w tym sezonie podejmowała Stomil Olsztyn. Zespół z Warmii mimo problemów finansowych oraz kadrowych przed rundą wiosenną mógł przypieczętować w Krakowie utrzymanie. "Duma Warmii" w poprzednich dwóch meczach grała z dwoma innymi zespołami z Małopolski, tydzień temu pokonała w Niepołomicach Puszczę, natomiast tydzień wcześniej grając u siebie nie dała szans Bruk-Betowi Termalica, pokonując zespół z Niecieczy 3:0. Zawodnicy z Olsztyna przybyli więc do Krakowa tylko i wyłącznie po 3 punkty.

Pierwsza okazja należała jednak do Garbarni. W 6. minucie Krzysztof Kalemba próbował zaskoczyć Piotra Skibę strzałem z półobrotu zza pola karnego. Piłka jedynie otarła się o siatkę bramki nad poprzeczką. Minutę później odpowiedzieć na strzał kapitana "Brązowych" chciał Plamen Krachunov. Bułgar uderzał dwukrotnie, lecz oba strzały zostały zablokowane przez defensywę gospodarzy. Obrońcy gości udało się wywalczyć zaledwie rzut rożny po którym w polu karnym ucierpiał bramkarz Garbarni, grający dopiero trzeci mecz w tym sezonie Aleksander Kozioł. Golkiper "Dumy Ludwinowa" potrzebował kilku minut aby dojść do siebie. W 29. minucie na akcje indywidualną zdecydował się jedyny obcokrajowiec w kadrze meczowej "Brązowych", Ukrainiec Serhii Krykun. Strzał pomocnika gospodarzy minął jednak bramkę przy bliższym słupku. Cztery minuty później ponownie gorąco zrobiło się pod bramką Aleksandra Kozioła. Akcję zapoczątkował Szymon Sobczak, który przejął piłkę na połowie rywala. Następnie zagrał ją do Grzegorza Lecha, który mocno wbił futbolówkę po ziemi w pole karne. Przeleciała ona jeszcze między nogami wbiegającego podającego i wyleciała za boisko. Ciężko powiedzieć jakie były w tej sytuacji intencje napastnika gości, ponieważ zagranie pomocnika było za mocne i zbyt niedokładne na podanie, a zbyt niecelne na strzał. Piłkarz Stomilu chciał się szybko zrehabilitować i trzy minuty później poważnie zagroził bramce Garbarni strzałem z dystansu, z którym poradził sobie jednak golkiper. W doliczonym czasie pierwszej połowy zawodnicy "Dumy Warmii" stanęli przed jeszcze jedną świetną okazją na zdobycie pierwszej bramki w tym meczu. Wychodzili bowiem w trójkę na jednego obrońcę. Swoją akcję mogli rozegrać jednak zdecydowanie lepiej niż to zrobili. Strzału w tej sytuacji próbował Waldemar Ganczarczyk, lecz z uderzeniem napastnika gości znów poradził sobie Aleksander Kozioł.

Przez pierwsze kilkanaście minut drugiej połowy zawodnicy obu drużyn nie mogli wykreować sobie żadnej dogodnej akcji. Stan ten przerwała sytuacja z 57. minuty kiedy najpierw Szymon Sobczak zagrał na jeden kontakt z Waldemarem Gancarczykiem, a następnie spod linii końcowej wystawił piłkę na 10 metr do nabiegającego Grzegorza Lecha. Ten jedynie dopełnił formalności umieszczając futbolówkę w prawym górnym rogu bramki i otwierając wynik na korzyść Stomilu. Cztery minuty później do wyrównania chciał doprowadzić Kamil Słoma, piłkarz Garbarni uderzał piłkę z powietrza w polu karnym, lecz jego strzał przeleciał nad poprzeczką. W 62. minucie SSzymon obczak miał szansę na dodanie do swojej asysty gola. Tym razem stanął oko w oko z bramkarzem po indywidualnej akcji. Jednak biegł w kierunku bramki pod dużym kątem i jego strzał wewnątrzną częścią stopy po długim słupku minął bramkę. W 63. minucie po faulu w polu karnym na murawę padł Janusz Bucholc. Sędzia Mateusz Złotnicki nie miał żadnych wątpliwości i natychmiast wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał Grzegorz Lech uderzając piłkę w środek bramki i dopisując na konto drugie trafienie. Po drugiej bramce dla Stomilu mecz się uspokoił. Goście znając formę strzelecką Garbarni byli już niemal pewni zwycięstwa i nie narzucali wysokiego tempa. Przed ostatnią okazją stanęli w 90. minucie, kiedy do piłki stojącej około 20 metrów od bramki podszedł Maciej Pałaszewski, jego strzał z rzutu wolnego zaledwie otarł się o słupek i futbolówka opuściła boisko.

Dla Stomilu były to bardzo ważne 3 punkty w kontekście utrzymania i ciasnej drugiej połowy tabeli. Zwycięstwo w Krakowie zapewniło im dziesiątą lokatę. Garbarnia natomiast bez zmian zamyka stawkę. "Garbarze" w ostatnim meczu sezonu udadzą się na jeszcze jeden mecz do niedalekich Niepołomic, aby tam zagrać z Puszczą. Stomil natomiast przyjmie u siebie trzecią w tabeli Stal Mielec.

50Garbarnia Kraków – Stomil Olsztyn 0:2 (0:0)

Bramki: Grzegorz Lech 56’, 64’ (k).

Żółte kartki: Krzysztof Kalemba, Marcin Cabaj, Remigiusz Szywacz – Aleksander Kowalski.

Garbarnia: Aleksander Kozioł - Szymon Kiebzak, Krzysztof Kalemba, Remigiusz Szywacz, Rafał Górecki - Kamil Włodyka (65' Norbert Piszczek), Marek Masiuda, Przemysław Lech (65' Patryk Serafin), Kamil Słoma - Dawid Nowak (64' Tomasz Ogar), Serhij Krykun.

Stomil: Piotr Skiba - Janusz Bucholc, Plamen Krachunov,  Aleksander Kowalski, Lukáš Kubáň - Mateusz Gancarczyk (71' Wojciech Dziemidowicz), Maciej Pałaszewski, Grzegorz Lech (80' Michał Góral), Waldemar Gancarczyk, Bartłomiej Niedziela (86' Jakub Mosakowski) - Szymon Sobczak.

Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin).

Widzów: 302.

facebook_page_plugin

Wspieramy

Polityka cookies